L.STADT i Kid A w MCK Mysłowice 21.03.2009
Podczas sobotniego wieczoru w MCK Mysłowice odegrali prawie całą debiutancką płytę zatytułowaną po prostu L.Stadt i parę nowych nagrań z nadchodzącego drugiego albumu. Jak zapowiedział ze sceny lider grupy - Łukasz Lach - są w trakcie nagrywania i materiał ukaże się tuż po wakacjach. Jest zatem na co czekać! Z nowych piosenek na szczególną uwagę zasługują singlowe “Ciggies” oraz niezwykle mocny jak na nich kawałek “Mam’s Attacks”. L.Stadt ogrywa je już od jakiegoś czasu na koncertach, testując reakcje wśród publiczności. W związku z tym nie mogło zabraknąć także numeru “Lola”, który to zespół grał także podczas październikowego koncertu w katowickim Cogitaturze.
Na mnie szczególne wrażenie zrobiło wykonanie piosenki “Wait” z użyciem starego pianina pochodzącego z inwentarza MCK. Jak zażartował Łukasz Lach ” w każdym miejscu, gdzie grają powinno być takie pianino”. Nie mniejsze emocje wzbudziło wykonanie jedynego w repertuarze grupy numeru wyłącznie koncertowego - Jeff - które stanowi prawdziwy rarytas dla fanów grupy, gdyż nie można go nigdzie znaleźć i pewnie nieprędko doczeka się rejestracji studyjnej. Z numerów niestandardowych L.Stadt pokusił się o zagranie także covera “Ain’t Go No Music” z repertuaru Johna Portera. Nagranie to można znaleźć tylko na składance “Wszystkie covery świata”.
Odgrywaniu kolejnych numerów towarzyszyły krótkie, ale treściwe zapowiedzi. W jednej z nich po zagraniu ballady “Londyn” - jedynej polskojęzycznej piosenki w dorobku grupy Łukasz Lach zwierzył się, że ciężko mu się śpiewa po polsku, ale być może na drugim albumie będzie znacznie więcej piosenek w naszym ojczystym języku.
W sobotę widziałem L.Stadt po raz trzeci w ciągu ostatnich dwóch lat i mogę śmiało powiedzieć, że to zespół, o którym powinno być głośniej już wkrótce nie tylko w naszym kraju, ale także poza jego granicami. Mają ogromny potencjał, co widać gołym okiem. Warto także zwrócić szczególną uwagę na sekcje rytmiczną. Są jedną z nielicznych grup w Polsce wykorzystujących aż dwóch perkusistów. Radek Bolewski i Andrzej Sieczkowski mają spory wpływ na brzmienie grupy, co było widać podczas koncertu w Mysłowicach.
Jedynym minusem sobotniego wieczoru był półgodzinny występ grupy Kid A. Ich repertuar to zlepek hałaśliwych nagrań, w których brakuje ciekawych melodii.. nie wystarczy grać głośno, trzeba mieć pomysł na siebie, a tego młodej kapeli z Mysłowic niestety brakuje. Mimo wszystko zagrali trochę lepiej niż w styczniu przed koncertem grupy Myslovitz w Chorzowie. Jednakże tego wieczoru w MCK Mysłowice była tylko jedna gwiazda i była nią łódzka formacja L.Stadt.
zdjęcia i relacja Sławomir Kruk.





