Wednesday, April 29, 2009

Smutna Audycja - 29.04

Dziś wyjątkowo audycja w składzie jednoosobowym, czyli za sterami tylko ja - Marcin Bareła. Pytaliście w audycji dlaczego smutne piosenki. Odpowiadam - bo lubię smutne piosenki i zapewne nie miałem lepszego pomysłu na audycje:P

Zagrałem:
1 Edyta Bartosiewicz - Dziecko (płyta Dziecko 1997)
2 Placebo - Summer’s Gone (Without You I’m Nothing, 1998)
3 Bloc Party - Plans (Silent Alarm, 2005)
4 Grzegorz Turnau - Wszystko, co piękne (To Tu To Tam - 1994)
5 R.E.M. - Nightswimming (Automatic For The People - 1994)
6 Tori Amos - Baker Baker (Under The Pink, 1994)
7 Myslovitz - The Iris Sleeps Under The Snow (The best of - 2003)
8 Sigur Ros - Hey Satan (Tak, 2005)
9 Blur - No Distance Left To Run (13, 1999)
10 Pustki - Nie Zgubie Się w Tłumie (Koniec Kryzysu, 2008)
11 Radiohead - Videotape (In Rainbows, 2008)

Pozdrawiamy:)

Posted by Marcin at 21:46:36 | Permalink | No Comments »

Tuesday, April 28, 2009

Niebieska Godzina z 22.04 do pobrania i odsłuchania z adresu: http://www.sendspace.com/file/af09dh

Do usłyszenia jutro!

Posted by Marcin at 22:14:25 | Permalink | No Comments »

Setlista “Niebieskiej… po godzinach”

W ostatniej “Niebieskiej godzinie po godzinach” zaprezentowaliśmy spore fragmenty wywiadu przeprowadzonego z muzykami George Dorn Screams. Nie mogło zatem zabraknąć także sporej dawki muzyki tej kapeli.

Szczegółowy spis nagrań:

1. George Dorn Screams - Circles
2. George Dorn Screams - Waterproof
3. Joy Division - A Means to an End
4. George Dorn Screams - 69 Moles
5. Psychocukier - Bikiniarska Potańcówka Suto Zakrapiana Jamajką
6. Yeah Yeah Yeahs - Hysteric
7. Jane’s Addiction - The Riches

Od przyszłego tygodnia zapraszamy na nową audycję, w której wykładowcy będą opowiadali o swoich fascynacjach muzycznych.

Pozdrawiamy!

Posted by Marcin at 19:02:59 | Permalink | No Comments »

Sunday, April 26, 2009

George Dorn Screams MCK Mysłowice 24.04



Wyśmienita dawka post rocka w wykonaniu bydgoskiej kapeli George Dorn Screams. Promując swój drugi album „O’Malley’s Bar”, który jest już sporym wydarzeniem na polskiej scenie muzycznej dotarli także na Śląsk do Mysłowickiego Centrum Kultury.

Potężne brzmienie gitar uzyskane na „O’Malley’s Bar” za sprawą Johna Congletona to nie sprawa przypadku. Podczas piątkowego występu w Mysłowicach gitary Kuby Ziołka, Radka Maciejewskiego i Wojtka Trempały dosłownie przygniotły zgromadzoną nielicznie publiczność w tym mnie.

Śmiem stwierdzić, że nie ma co specjalnie jeździć na koncerty światowych grup pokroju Mogwai, skoro w Polsce mamy  taki rodzynek, jak George Dorn Screams. Ich muzyka w żadnym stopniu nie ustępuje wcześniej wspomnianej kapeli, a ściany gitar uzyskiwane przez nich podczas koncertów dosłownie miażdżą.

W repertuarze piątkowego koncertu znalazły się głównie kompozycje z „O’Malley’s Bar”, co nie jest zaskoczeniem gdyż grupa intensywnie promuję swój ostatni materiał. Z debiutu „Snow Lovers are Dancing” usłyszeliśmy jedynie singlowe „69 Moles”, za sprawą którego dostali się na Off Festival 2007, a Artur Rojek określił ich mianem „najlepszego zespołu gitarowego w Polsce”.

Za niespodziankę można uznać wykonanie „A Means to an End” z repertuaru Joy Division. Podczas właśnie tego numeru Kuba Ziołek sięgnął po klawisze i odegrał instrumentalne wprowadzenie do tego klasycznego już numeru. George Dorn Screams zagrali również premierowy utwór, który potwierdza, że muzycy grupy nie zamierzają wracać w klimaty onirycznego debiutu.

O ile od warstwy instrumentalnej muzyka grupy brzmi perfekcyjnie, to niestety wokal Magdy Powalisz został zmasakrowany i był słyszalny tylko w pobliżu sceny. To niestety jest często normą podczas koncertów organizowanych w naszym kraju, może tylko poza największymi festiwalami, gdzie się zwraca na wokal szczególną uwagę.

Podsumowując George Dorn Screams zaserwowali nam potężną dawkę hałasu o odcieniu wręcz nowofalowym i dosłownie zmiażdżyli nieliczną publikę zgromadzoną w MCK Mysłowice. Chciałbym również pochwalić starania organizatorów, którzy mimo sporych obaw nie boją się podejmować ryzyka i sprowadzają do Mysłowic najciekawsze kapele alternatywne z naszego kraju. Oby więcej tak celnych wyborów, jak w przypadku George Dorn Screams.

zdjęcia i relacja Sławomir Kruk

Posted by Marcin at 22:21:40 | Permalink | No Comments »

Psychocukier w Cogitaturze 23.04

Na zakończenie eliminacji Festiwalu „Łódźstock”  23.04 w katowickim klubie Cogitatur jako gwiazda wieczoru wystąpiło łódzkie trio Psychocukier.

Czołowi reprezentanci gitarowej psychodelii na naszym rynku muzycznym nie zawiedli i udowodnili, że są zespołem pozbawionym wszelkich kompleksów i nie starającym się oglądać na sezonowe mody.  Ich 50-minutowy koncert to przede wszystkim sunące z zawrotną prędkością gitary oraz przezabawne teksty, jakich nie mało zarówno na debiutanckiej płycie „Małpy Morskie”, jak i na drugim krążku „No More Work!”.

W Katowicach zaprezentowali przede wszystkim materiał ze swojej drugiej płyty, stąd nie mogło zabraknąć „Bikiniarskiej potańcówki suto zakrapianej Jamajką”, „The holy hole”, czy „Izrael Poznansky”. Każdemu z tych nagrań towarzyszyła zabawna zapowiedź, gdyż chłopaki z zespołu Psychocukier do „smutasów” bynajmniej się nie zaliczają. Old-schoolowy wizerunek grupy idealnie natomiast współgra z wykonywaną na scenie muzyką.

Mnie podczas czwartkowego koncertu zabrakło jednak piosenek z polskimi tekstami, których mają przecież w swoim repertuarze nie mało. Czyżby się wstydzili polskiego języka? Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt zagrania tylko angielskojęzycznych kompozycji.

Możliwe, że przesadzam, bo wszakże pojawiła się jedna kompozycja w ojczystym języku, ale było to nagranie z cudzego repertuaru. Psychocukier z towarzyszeniem śląskich znajomych wykonał bowiem a-capella fragment „Długości dźwięku samotności” z repertuaru Myslovitz z tekstem przetworzonym na gwarę śląską.

Za minus czwartkowego koncertu można także uznać nagłośnienie, gdyż było po prostu za głośno, ale stali bywalcy imprez w Cogitaturze są już do tego z pewnością przyzwyczajeni. Natomiast sama muzyka Psychocukra udowodniła, że mając spory talent do kompozycji oraz poczucie humoru  można grać gitarową psychodelię na najwyższym poziomie. Szkoda tylko, że tak niewiele osób zdecydowało się przyjść do Cogitaturu, aby zobaczyć ich w akcji.

Sławomir Kruk

Posted by Marcin at 20:20:08 | Permalink | No Comments »

Wednesday, April 22, 2009

Setlista “Niebieskiej Godziny” 22.04

1. Coldplay - Life in Technicolor
2. Rod Stewart - Da Ya Think I’m Sexy
3. Yeah Yeah Yeahs - Heads Will Roll
4. Yeah Yeah Yeahs - Skeletons
5. George Dorn Screams - Clumsy Dance
6. Nocna Zmiana Bluesa - Chory na Bluesa
7. Steven Wilson - Venomo Para Las Hadas
8. The Thermals - Now We Can See
9. Jeremy Jay - In This Lonely Town
10. Spiritualized - Sweet Talk

Posted by Marcin at 21:38:13 | Permalink | No Comments »

Tracklista NIebieskiej Godziny po godzinach…21.04

Wrażenia koncertowe, spore fragmenty wywiadu, oraz muzyka Lecha Janerki zdominowały wtorkową Niebieską Godzinę po godzinach…

Szczegółowy spis nagrań:

1. Lech Janerka - Ramydada
2. Lech Janerka - Paradoksy
3. Klaus Mitchoff - Klus Mitroh
4. Klaus Mitchoff - Strzeż się tych miejsc
5. Lech Janerka - Reformator
6. Lech Janerka - Lola (Chce zmienić świat)
7. Lech Janerka - Wyobraź Sobie
8. Lech Janerka - Wirnik
9. Lech Janerka - Rower

Audycje można ściagnąć i odsłuchać z adresu:
http://www.sendspace.com/file/e48hnd

Pozdrawiamy i do usłyszenia za tydzień!

Posted by Marcin at 21:20:57 | Permalink | No Comments »

Sunday, April 19, 2009

Nadrabiamy zaległości

Dawno nie było możliwości odsłuchania ostatnich audycji. Tym razem nadrabiamy zaległości z nawiązką.. i tak o to pod tym linkiem http://wyslijto.pl/files/download/oyjininkb8 posłuchacie “Niebieskiej po godzinach” (7.04) o Archive, kto natomiast woli Blur to odsyłam pod http://wyslijto.pl/files/download/h90yznz15t  gdzie jest audycja z 14.04 poświęcona właśnie tej grupie!

“Niebieską godzinę” z ostatniej środy (15.04) znajdziecie natomiast pod http://wyslijto.pl/files/download/9ufgeghl4w 

Miłego odsłuchu w imieniu ekipy “Niebieskiej Godziny” życzy Sławomir Kruk.

Posted by Marcin at 17:27:55 | Permalink | No Comments »

Lech Janerka w Rialto, 17.04

Lech Janerka wraca po przerwie.

Lech Janerka -wielka osobowość muzyczna, człowiek niepokorny, idący własnymi ścieżkami, strzegący się niektórych miejsc wokalista, basista i kompozytor. Na szczęście w piątek 17 kwietnia nie wystrzegł się Katowic i wpadł na koncert, który jest pierwszym występem Janerki po 2 letniej przerwie. Efekt: komplet publiczności w miejskim Kinotearze Rialto.

Koncert nie był może porywający, ale zgromadzeni widzowie bawili się przednio – to chyba najważniejsze. Lech Janerka jest wielką postacią polskiej sceny rockowej, tu nie ma dyskusji, ale ma też rzeszę oddanych fanów w ogromnym przedziale wiekowym. Dowód – biletów nie było już na tydzień przed koncertem, a wśród tłumów widziałem nastolatki i zaawansowane emerytki.

Na pewno był to optymistyczny występ z kilku powodów. Po pierwsze – Lech Janerka miał ostatnio problemy ze zdrowiem. Zdarzało się, że z powodu kontuzji ręki musiał przerywać występy. Do tego kręgosłup artysty też nie był w najlepszej formie. Okazało się, że przerwa w koncertowaniu była niczym pobyt w najlepszym sanatorium, bo Janerka wyglądał na zdrowego i wypoczętego, skakał radośnie, jak dzieciak i nic sobie nie robił z byłych słabości ciała. Także gardło było artyście posłuszne, dlatego mógł sobie pozwolić na mocny wrzask, jak podczas utworu „Wirnik”.


Ale to nie Plagiaty były najsilniej reprezentowaną płytą na koncercie – najwięcej nagrań usłyszeliśmy z Historii Podwodnych, wśród nich nieśmiertelne „Konstytucje”. Słabość pana Janerki do tej płyty może być usprawiedliwiona – wszak nagrywał ją w większości wspólnie z żoną, Bożeną. Nie mogło zabraknąć innych piosenek przewodnich, z „Jezu Jak Się Cieszę” na czele. Bardzo dobrze zabrzmiały świeższe nagrania, przede wszystkim „Ramydada” czy „Rower” z Plagiatów, także „Wieje” i „Wirnik” z Fiu Fiu.

Muzyka Janerki to mieszanka wielu wpływów, lubi używać stylistyki reggae, punka czy nawet poezji śpiewanej. To było na koncercie słychać, co powodowało że raz kołysali się wokoło zakochani, innym razem zaś przed szeregiem pojawili się dredziarze, by poużywać nieco swych bujnych, poskręcanych włosów. Ogółem – bardzo różnorodnie, co na pewno się podobało.

Na koniec należy pochwalić organizatorów za punktualność i dbałość o walory estetyczne. Ustawione stoliki (choć nie wiem, czy to do końca był dobry pomysł), absolutny zakaz palenia i miła obsługa. Wzorem pewnego hasła - tak powinno być na każdym koncercie. Lech Janerka wrócił i nic nie wskazuje na to, by miał szybko odejść. Panie Lechu – udanej trasy!

Marcin Bareła


Posted by Marcin at 11:11:11 | Permalink | No Comments »

Saturday, April 18, 2009

Mój tata generał

Artur Rojek nagrał piosenkę Mój Tata Generał. Jest ona ilustracją muzyczną filmu Generał Nil, który już w polskich kinach. Pieśń tak mnie zachwyciła, że postanowiłem się z wami nią podzielić.


Marcin Bareła

Posted by Marcin at 14:57:01 | Permalink | No Comments »